„Ruszamy z kampanią Scanpana” – przeczytałam kilka dni temu  w mailu przesłanym przez mojego Pana od Marketingu – „Trzeba zrobić wpis o marce na stronę”. Ech, dni mijają a nie mogę się do tego zabrać. Wiem przecież, że to świetna marka ale przyjęłam dla mojej QF strategię, że będę prowadziła ten biznes bez komercyjnej poprawności. Że będę autentyczna i uczciwa we wszystkim o czym będę pisać, czy będę sprzedawać.  A patelnia mi się przepaliła, powłoka w drugiej uszkodziła a wok nie rozgrzewa tak jak powinien.

Mogłabym zacytować teksty ze strony producenta. Wychwalać opatentowaną przez nich powłokę non-stick, która w przeciwieństwie do innych, nie zawiera nawet cząstki szkodliwych PFOA, BPA i innego świństwa. Którą można traktować stalowymi narzędziami a ona i tak nadal będzie pełniła swoją funkcje bez zarzutu. Opisać ze szczegółami każdą warstwę, jej właściwości, grubość i przewodzenie.

Mogłabym opisać proces produkcji. Jak od 60 lat, w Duńskiej fabryce ręcznie odlewają rdzeń naczyń, by dystrybucja ciepła była idealna. Jak rdzeń zamykają w tytanowo – ceramicznej super mocnej warstwie a potem utrwalają na tym nieprzywierającą powłokę.

To jak ekologiczna jest to firma, która biorąc udział w programie „co2 neutral website” ogranicza do minimum swój negatywny wpływ na środowisko. Zarówno w całym procesie produkcji jak i wpływie jakie ma na naturę oglądanie ich strony online.

Mogłabym też wspomnieć, że oprócz naczyń z powłoką, mają kolekcję IMPACT, która ma tak szeroką gamę stalowych garnków i patelni, że nie ma kuchni, która by potrzebowała mieć je wszystkie.

Jako ważną cechę produktów Scanpan, podałabym informację, że kolekcja PRO IQ jest czarna i nie burząc monochromatycznej estetyki stalowym błyskiem, idealnie wpisuje się trend minimalistycznych czarno-białych kuchni.  A dla chcących mieć stalowy look i non-stick funkcjonalność jest piękna kolekcja CTX.

Nie zapomniałabym wspomnieć o ofercie noży, które niczym restauracje w IKEA, mają być wartością dodaną do marki. Reprezentują więc świetną jakość za bardzo rozsądną cenę.

Najprawdopodobniej podzieliłabym się opiniami naszych Klientów. Szefa kuchni, który pływa na statkach i wie, że sprzęt musi mieć niezawodny. Od lat pracuje więc tylko na Scanpanie. Kucharza, który opowiadał nam mile zaskoczony, że jeszcze nigdy smażąc przez kilka godzin naleśniki nie miał patelni, która pierwszego i ostatniego placka zrumieniła w taki sam sposób.  Klientów, którzy mają frajdę z gotowania, smażenia, pieczenia w naczyniach Scanpan i dzielą się tym z nami przy każdej możliwej okazji.

Wspomniałabym, że zarówno patelnie jak i garnki można wkładać do piekarnika rozgrzanego do 260C Nawet z rączkami. I pokrywkami. I że nic się z nimi nie dzieje.

Ale czy powinnam pisać, że nie należy myć garnków i patelni w zmywarce? Wiem, że na myśl o namaczaniu i skrobaniu patelni czy garnka, wizja włożenia brudnych do zmywarki jest kusząca… tylko, jeśli do powłoki nic nie przywiera a mycie ogranicza się do delikatnego przetarcia gąbeczką i spłukania, po co w ogóle wspominać o zmywarce.

Czy głucha na teksty konkurencji powinnam napisać, że te nie są, że nie ma patelni beztłuszczowych i nawet te „tak zwane” należy choćby odrobiną oleju skropić, by powłoka mogła ciepło palnika oddać.

Co by Klienci pomyśleli, jeśli bym napisała, że nie wolno przechowywać w garnkach i patelniach przygotowanych potraw. Że kwasy, tłuszcze w jedzeniu rozpuszczają powłokę i ją uszkadzają, gdy mają ze sobą zbyt długi kontakt. W stali też nie wolno, choć tam ten wpływ nie jest już tak namacalny.

 Powinnam też wspomnieć, żeby korzystając z naczyń Scanpan, dobierać odpowiednią wielkość palnika, bo zbyt mała średnica może przepalić środek za dużej w stosunku do źródła ciepła, patelni.

I tak myśląc o tym, próbowałam sobie przypomnieć jak to jest używać innych patelni. Ostatnio inne miałam 8 lat temu. Przypomniałam sobie te lekkie stalowe pokryte teflonem, ceramiczne z plastikowymi rączkami, ciężkie żeliwne. Dotarło do mnie jak łatwo się przyzwyczajamy do dobrego. Do najlepszego.  Źle traktowałam moje Scanpan’y. By było szybciej, korzystałam z największej patelni, mimo że wolny palnik miałam tylko najmniejszy. Jak już się nastałam w kuchni i coś ugotowałam, nie zawsze starczyło mi czasu, by potrawę przełożyć do szklanego pojemnika. Nic dziwnego więc, że patelnia 28 cm mi się na środku przepaliła a w 32 cm Szefa powłoka uszkodziła… Służą mi jednak już tyle lat i  zdecydowanie są NAJLEPSZYMI PATELNIAMI NA ŚWIECIE. Polecam je więc z czystym sumieniem, przeświadczeniem, że chwaląc je pozostaję wierna swoim przekonaniom i nadzieją, że naszemu Panu od Marketingu tekst się spodoba  ;)

ps. nadal jednak nie wiem dlaczego wok mi się wolno nagrzewa ;) ale że nie jestem fanem azjatyckiej kuchni, wcale mi to tak bardzo nie przeszkadza ;)